Marilyn Monroe kontra Hitchcock

Zaktualizowano: 4 dni temu
Dlaczego najsłynniejsza blondynka złotej ery Hollywood nigdy nie zagrała u Alfreda Hitchcocka, który słynął z obsesji względem jasnowłosych aktorek? Na przeszkodzie stanęły założenia koncepcji "chłodnej" blondynki z filmów mistrza suspensu i... ograniczenie reżysera podtrzymującego krzywdzące stereotypy wokół MM.

Świat oszalał na jej punkcie. Ona pragnęła być kochaną, lecz stała się ofiarą własnego wizerunku, który przyćmił fascynującą osobowość aktorki. Urodzona 100 lat temu Marilyn Monroe to największa gwiazda kina, której blask wciąż oddziałuje na popkulturę. Obok Elvisa Presleya czy Myszki Mickey jest najlepiej rozpoznawalną ikoną amerykańskiej branży rozrywkowej, która, na swoje nieszczęście, wpadła w mroczne sidła sławy.
Prawdziwa twarz bogini
Norma Jeane Mortenson, bo tak brzmiało jej prawdziwe nazwisko, walczyła u szczytu sławy z krzywdzącą etykietką "głupiutkiej blondynki". Marzyła o ambitnych rolach dramatycznych i nieustannie doskonaliła swój warsztat m.in. w murach prestiżowej Actors Studio uczącej swych podopiecznych legendarnej Metody.
W obrazie Książę i aktoreczka (1957) starała się na wzór Charliego Chaplina połączyć tragizm z komizmem, zdecydowała się ponadto na delikatniejszy niż zwykle makijaż. Znamienne stało się odrzucenie przez aktorkę kultowej, karminowej szminki - jej bohaterka wzdychająca do księcia regenta (w tej roli Laurence Olivier, który zajął się też reżyserią) miała tym razem różowe usta. W ostatnim ukończonym filmie Skłóceni z życiem (1961) grała na dobrą sprawę samą siebie: poszukującą odpowiedzi na życiowe pytania, niezrozumianą, pragnącą miłości ofiarę męskich spojrzeń. Dowiodła w nim ogromu talentu i potencjału dramatycznego.
Mistrz suspensu o Marilyn Monroe
Alfred Hitchcock, miłośnik blondynek umieszczający gwiazdy w takim odcieniu włosów na pierwszym planie swych arcydzieł, niestety nie chciał dać szansy Marilyn Monroe. Mówił, że aktorka "miała seks wypisany w każdym miejscu swojego ciała, podobnie jak Brigitte Bardot; nie jest to zbyt wyszukane".
Dziś narracja o Marilyn Monroe, która wpadła w sidła słodkiego wizerunku blondynki poszukującej na ekranie bogatego męża, szczęśliwie się zmieniła, ale przed laty publiczność nabrała się na filmową maskę MM. Poza blaskiem fleszy skrywała się pod nią kobieta żądna wiedzy, zaczytana w książkach psychologicznych i filozoficznych, bardzo inteligentna i równie wrażliwa. Nie ma wątpliwości, że Marilyn Monroe stanęłaby na wysokości zadania i na potrzeby filmu Hitchcocka stworzyłaby tajemniczy portret posągowej piękności, która odsłania swój seksapil dopiero z biegiem fabuły.
Brytyjczyk nie gryzł się w język, gdy wyjaśniał aktorskie wybory:
Kiedy seks jest zbyt nachalny i oczywisty - nie ma suspensu. Co każe mi wybierać wyrafinowane blondynki? Zawsze szukam kobiet światowych, prawdziwych dam, które dopiero w sypialni stają się dziwkami.
Hitchcock spoglądał na Marilyn Monroe przez pryzmat pozorów. Te złożyły się na nieszczęście i osobiste porażki aktorki przypieczętowane tragiczną, przedwczesną śmiercią w budzących kontrowersje okolicznościach.
Autor tekstu: Paula Apanowicz




